Obróciłam się dookoła, by upić łyk mojego drinka, podczas gdy zawzięcie patrzyłam w jego dno w myślach. Zostawiłam to niezamierzone przez chwilę. Spojrzałam głębiej w drinka i uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam białą substancję nadal buzującą na dnie. Wywróciłam oczami i odepchnęłam to od siebie.
Domyślam się, że ty prawdopodobnie zastanawiasz się, skąd wiem, że do mojego drinka zostało coś dosypane, skoro to na początku wyglądało dobrze.
Otóż, widziałam już kiedyś takie coś wobec innych dziewczyn.
Gdy byłam tu kilka miesięcy temu z moimi przyjaciółmi na dziewczęcym wypadzie, moje przyjaciółki uderzyły prosto w kierunku parkietu, gdy ja stałam w kolejce do baru, by obserwować wszystkich. Gdy usiadłam na krześle, patrząc na tłum i pijąc szczęśliwie moje martini, dziewczyna z krótkimi, kręconymi blond włosami, potknęła się obok mnie, zamawiając drinka, którego nazwy nadal nie potrafię poprawnie wypowiedzieć.
Odwróciła się plecami do drinka, rozmawiając do grupki dziewcząt, które zgaduję, że były jej przyjaciółkami i widziałam mężczyznę zasłoniętego kapturem, który podszedł z fiolką w której znajdował się biały proszek i wsypał go do drinka. Mężczyzna spojrzał w górę i to był tak powolny ruch, że mogłam zauważyć jego rysy twarzy. Miał ciemne, brązowe oczy, ta paskudna iskierka. Broda, która wydawała się być dobrze wypielęgnowana i ciemna, dopasowując się do jego równie ciemnych, czarnych włosów wystylizowanych na Quiff, na szczycie głowy. Uśmiechnął się i mrugnął do mnie, szybko odwracając się i uciekając w cieniu. 2 dni później, siedziałam wygodnie w moim rozkładanym fotelu Lay-Z-Boy, jedząc popcorn i skakając po kanałach w telewizji, coś mi podpowiedziało, żeby zatrzymać się na wiadomościach. Moje oczy rozszerzyły się i usiadłam zszokowana, gdy opisywali dziewczynę z niebieskimi oczami i krótkimi, kręconymi blond włosami, która była poszukiwana - ostatnim miejscem, w którym ją widziano był klub na 55 alei, miejsce, w którym byłam i widziałam ją i tego człowieka.
Nadal, do dzisiejszego dnia, zastanawiam się dlaczego ciemnowłosy mężczyzna mógłby po mnie przyjść i zabić mnie, skoro wie, że mogłabym zadzwonić na policję. Lecz więcej co o tym myślę, widziałam małe "X" wytatuowane pod jego prawym okiem, co znaczyło, że był częścią "The Reapers", co oznacza, że właśnie dlatego nie przyszedł po mnie, nawet jeśli zadzwoniłabym na policję. Wiedział, że policja bała się tego gangu, zwłaszcza szefa, Harry'ego Stylesa.
Nigdy nie widziałam tego "Harry'ego Stylesa". Wyobrażałam sobie go jako łysego mężczyznę, 30-letniego, będącego w stanie przyciągać dziewczyny do seksu, dzięki jego bogactwu, posadzie oraz sile.
Historia o Harry'm Stylesie jest smutna. Został urodzony przez Anne Styles, która była zasadniczo królową "The Reapers", rządząc po stronie jej męża, Des'a Stylesa. Des Styles był królem "The Reapers". Kontrolował każdego; był szefem. Gdy Harry miał 5 lat, zaczął od razu trenować, przygotowując się do roli szefa. Gdy Harry był 16-latkiem, jego ojciec zginął w wypadku. Wkrótce po tym, okazało się, że to "The Gold Stallions" byli sprawcami. Inny gang w wschodniej części Londynu. Od tamtej pory, rywalizowali między sobą, Harry obiecał, że zemści się na nich pewnego dnia. Po śmierci jego rodziców, Harry na chwilę zniknął ze "sceny". Wtedy wskaźniki przestępczości spadły, a dziewczyny mogły przejść alejami bez strachu. Wszystko było w spokoju. Lecz słowo z ulicy było takie, że Harry wrócił i jest gotowy do zemsty.
Westchnęłam i obróciłam się na moim siedzeniu, zamawiając nowego drinka, podczas gdy nagle poczułam czyjąś bliską obecność po mojej lewej stronie.
Spojrzałam w bok i zauważyłam uderzająco przystojnego mężczynę, ubranego w szary sweter, dżinsy i jakieś buty. Miał blond włosy, wyżelowane do tyłu, oszałamiające niebieskie oczy i pozostałości po zaroście wzdłuż jego szczęki i nad górną wargą.
- Witaj.. - zabrzmiał jego głęboki głos. Był bardzo głęboki i płynny. Nie zgrzytał, jak czasami.
Uśmiechnęłam się nieśmiało - Hej..
- Co taka wspaniała dziewczyna jak ty robi tutaj bez mężczyzny, który by jej tutaj towarzyszył?
Zarumieniłam się i spuściłam wzrok - Umm...er, nie jestem zbyt dobra w stosunku z mężczyznami... lub innymi ludźmi, tak naprawdę.
Usłyszałam głęboki chichot, a następnie podniósł mój podbródek palcem.
- Jesteś idealna dla mnie... - znów ten pieprzony rumieniec.. - chciałabyś zatańczyć? - spytał, uśmiechając się.
Odwzajemniłam uśmiech i powoli kiwnęłam, chwytając jego dłoń, po czym poprowadził mnie na środek parkietu, byłam szczęśliwa, że było ciemno, więc ten ten dziarski pan nie mógł widzieć moich policzków.
Stanął, więc był za mną, obwinął ręce wokół mojej talii od tyłu i umieścił swoją głowę w zagłębieniu mojej szyi.
- Jestem Leo - wyszeptał.
Przygryzłam wargę i wymamrotałam - Jestem Jamie.
Uśmiechnął się. Poczułam to na mojej szyi i wysłało to ciarki wzdłuż mojego kręgosłupa. - Jamie... cóż za seksowne imię. - poczułam jego usta całujące moją szyję, a ja oddychałam gwałtownie.
Przymknęłam oczy i oddałam się muzyce oraz uczuciom, które odczuwałam w całym ciele.
Chwycił moje biodra i przycisnął mój tyłek bardziej do swojego krocza, po czym zaczęłam się o niego powoli ocierać. Wiem, że mówiłam wcześniej o dziewczynachm które dają się łatwo mężczyzną, lecz ten wydawał się być inny. Wydawał się być typem, który raczej nie był szybki. Więc to jest powód, dla którego to robię.
Wypuścił oddech na moją szyję, sprawiając, że przez odchyliłam głowę, kładąc ją na jego ramię i zaczęłam mocniej się o niego ocierać. Usłyszałam cichy jęk lub warknięcie, pochodzący z głębi gardła, a jego ucisk na moich biodrach stał się mocniejszy. Przygryzłam wargę, czując, że moje ciało porusza się szybciej, w tempo muzyki, które było przyspieszone. Odwrócił mnie w swoich ramionach, spotykając moje oczy. Jego niebieskie pożądliwie spotkały moje szare. Podczas gdy nachylał się nade mną, poczułam coś wibrującego w jego kieszeni. Westchnął i jęknął, zanim przyłożył telefon do ucha.
- Muszę to odebrać.. miło było cię poznać, skarbie - powiedział tym jego głębokim głosem i odszedł, odbierając telefon.
Potrząsnęłam głową, wyrywając się z transu, w którym byłam. Wow, to było... dziwne. Zdecydowałam, że to czas, by pójść do domu, więc zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu mojej przyjaciółki Katy. Gdy nie mogłam jej znaleźć, zadzwoniłam do niej 3 razy, lecz bez skutku. Zdecydowałam wyjść na zewnątrz i sprawdzić, czy ona tam jest. Gdy już wyszłam, usłyszałam płacz i błaganie.
- ...proszę, z-zostaw mnie. N-nie ch-chcę tego-
- Zamknij się, do chuja. - syknął niski głos.
Błagająca dziewczyna brzmiała trochę jak Katy, więc zdjęłam swoje szpilki i poszłam na paluszkach do kosza na śmieci w alejce, zobaczyłam nikogo innego jak Katy we własnej osobie, kucającą przy ścianie, przerażoną przez postacie stojące nad nią, ubrane w ciemne kaptury - dwaj mężczyżni stojący przed nią, palący papierosy i patrzący.
Oczy Katy spotkały moje i rozszerzyły się, błagając mnie o pomoc. Oczy mężczyzny śledziły jej wzrok i gdy padły na mnie, zamarzłam. Miał czarny "X" pod jego prawym okiem.
Zmarszczył na mnie brwi, jego brwi się złączyły - Kim ty jesteś, do kurwy? - syknął.
Podskoczyłam i stanęłam, powoli podchodząc do Katy, lecz jego ręka w czym w jego kieszeni kurtki sprawiła, że stanęłam wiedząc, że to broń.
- J-jestem Jamie.. - powiedziałam.
Zmarszczył brwi jeszcze bardziej, jeśli to było możliwe - Nie obchodzi mnie jak masz na imię, chodzi mi o to kim ty kurwa jesteś i co tutaj jeszcze robisz.
Zmarszczyłam brwi na ton jego głosu. Może i był częścią gangu i miał broń w kurtce, lecz to nie dawało mu pozwolenia na mówienie do mnie tym tonem.
Spojrzałam na niego i powiedziałam - Katy jest moją przyjaciółką i my wychodzimy. Czy tego chcesz, czy nie. Więc spierd-
Zanim się zorientowałam, zostałam dociśnięta do ceglanej ściany, twardy nacisk na mojej klatce piersiowej. Spojrzałam w górę i zobaczyłam parę błyszczących szmaragdów.
- Czy ty wiesz.. do kogo ty kurwa mówisz?
Zmarszczyłam jeszcze bardziej brwi patrząc na niego - Tak. Do pieprzonego chuja, który ma jaja w-
KLAPS!
Poczułam ukłucie na moim lewym policzku, po czym upadłam na twardą podłogę. Łzy bólu wypłynęły z moich oczu, lecz odwróciłam twarz do ziemi, nie pozwalając mu ich zobaczyć.
- Nie waż się do mnie mówić w ten sposób, ty dziwko. Jesteś pewna, że nie wiesz kim jestem?
Uniosłam głowę, by spojrzeć na niego lepiej. I wtedy to widziałam. Podobieństwo do jego ojca jest oszałamiające.
Zadrżałam w obawie, gdy zdałam sobie sprawę, kim on jest. Harry Styles... szef "The Reapers". Podniósł mnie z ziemi i popchnął na ścianę, lustrując moją twarz bliżej i mrucząc w szacowaniu.
- Hmm... nigdy nie spotkałem osoby tak... prześlicznej - powiedział, chwytając moje włosy i odchylając je na bok, ssąc miejsce w pobliżu mojej szczęki.
Zaczęłam odpychać go za klatkę piersiową, obrzydzona.
Zachichotał - Spokojnie, tygrysie... nie zranię cię.. jeszcze - zmarszczył brwi - Słuchaj, słuchaj dobrze skarbie. Mój i tej dziewczyny - wskazał na Katy - Biznes to nie twój interes. Więc proponuje ci, żebyś stąd poszła, zanim znajdę twoję nazwisko, wytropię każdego krewnego i zabiję ich wszystkich. Okej? - powiedział, uśmiechając się źle.
Skinęłam szybko głową i rzuciłam Katy sympatyczne spojrzenie. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się smutno, rozumiejąc dlaczego muszę to zrobić.
Harry kiwnął w kierunku dwóch mężczyzn, którzy stali za nim - Po prostu powiedz tym dwóm facetom gdzie mieszkasz i oni cię podwiozą. Mam... sprawę do opatrzenia. - uśmiechnął się w kierunku Katy, po czym dwójka mężczyzn chwyciła moje ramię, zabierając mnie z alei.
Ostatnią rzeczą jaką słyszałam, zanim zostałam wepchnięta do czarnego Range Rovera był krzyk mojej najlepszej przyjaciółki Katy, słysząc strzał przez rześkie powietrze tej nocy.
~jeśli przeczytałeś, zostaw komentarz :)
Witam w pierwszym rozdziale fanfiction "Shimmering Emeralds". Jest to tłumaczenie, nie jestem autorką tego ff. Link do oryginału znajdziecie obok :) Mam nadzieję, że spodoba wam się to opowiadanie.
*rozdział nie był sprawdzony, tłumaczony na szybko, także przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz